Quebonafide został napisany przez Mickiewicza, ale jak możemy usłyszeć w pierwszych sekundach Szubienicy, pestycydach i broni „od początku, od początku”… Do skomponowania tego wpisu zainspirowała mnie monachijska katedra albo raczej historia z nią związana. Frauenkirche niesie ze sobą fascynującą legendę, w której człowiek igra ze złem i stawia na szali, coś, co jest bezcenne, czyli swoją duszę. Będzie nieco wielopłaszczyznowo, bo pobalansuję na graniach sztuki, obrazu, literatury, architektury i oczywiście melorecytacji. Jak to się mawia, diabeł ubiera się u Prady, a dzisiejszy artystyczny wątek w motyw zaprzedania swojego animus.
Frauenkirche
W wielkim skrócie, bo sama legenda nie jest długa. Architekt monachijskiej katedry miał zawrzeć pakt z diabłem, żeby ta została wzniesiona na czas. Halsbach miał jedną wytyczną – kościół nie mógł mieć okien. Gdy budowla została ukończona, diabeł był zadowolony z efektu, bo na pierwszy rzut oka, ich nie było. Kiedy próbował przekroczyć próg, zorientował się, że został oszukany przez architekta. Kolumny kościoła zostały ułożone tak, aby imitować jednolitą ścianę. Antagonista ze złości tapnął i zostawił ślad. W furii zwołał wichurę, której wiatry mają muskać mury katedry do dzisiaj.

Berthold Friedrich Moritz – Szachiści
Możecie się ze mną kłócić lub nie, ale mimo że jest to bardzo brutalny motyw, to jest on tak naprawdę jednym z najpopularniejszych. Dowodów daleko nie trzeba szukać. Zaraz po katedrze do głowy przyszedł mi obraz Moritza – Szachiści. Jest dobrze znany w ikonografii europejskiej, a najczęściej kojarzony jest z Faustem Goethego. Po lewej widzimy postać o demonicznych i diabelskich cechach – rogaty hełm, pióra i zwierzęce akcenty. Natomiast po prawej stronie siedzi młody mężczyzna, który jest zmartwiony. W centrum znajduje się szachownica. Z tyłu unosi się postać anioła, która co istotne spokojnie obserwuje rozgrywkę. Obraz jest alegorią duchowej walki. Człowiek reprezentuje duszę, wolną wolę i walkę moralną, a diabeł to pokusy, podstępy i duchowe zagrożenia. Anioł z kolei nadzieję oraz możliwość ocalenia. Nie do końca pamiętam, gdzie to słyszałem, ale ponoć obrońca nie jest zmartwiony z faktu, że ostatni ruch należy do Boga. Nie wiadomo, o jaką stawkę toczy się gra, jedynie wiemy, co protagonista może stracić.

Adam Mickiewicz – Pan Twardowski, no i trochę Fausta
W przeciwieństwie do poprzedniego wpisu literacka postać Pana Twardowskiego nie jest aż tak wszystkim znana, dlatego przedstawmy sobie jegomościa. Twardowski był czarnoksiężnikiem i szlachcicem. Według legendy zawarł pakt z diabłem, w zamian za magiczne umiejętności i wiedzę obiecał mu swoją duszę, jednak finalizacja transakcji mogła się odbyć jedynie w Rzymie, którego mag niekoniecznie chciał odwiedzić. Diabeł znajduje sposób i sprowadza podstępem Twardowskiego do karczmy o nazwie „Rzym”. Gdy diaboliczna jednostka próbuje porwać maga, ten zaczyna się modlić i śpiewać Maryjną pieśń. Nie zostaje on całkowicie zabrany, ale w najbardziej znanej wersji zostaje uwięziony na księżycu, gdzie do dziś czeka na swoje wybawienie. Kolejny raz mamy do czynienia z motywem paktu z diabłem, jednak w tym przypadku skłania do refleksji za pośrednictwem polskiej pobożności i humoru. Mit o Panu Twardowskim jest moralitetem, który daje do zrozumienia, że nie można przechytrzyć zła, ale można zostać ocalonym dzięki wierze. No i oczywiście warto tu przytoczyć Fausta i ikoniczny cytat, który traktuje o tej samej tematyce „Trwaj chwilo, jesteś piękna”.

Nie tylko Quebonafide, bo Białas i Pezet też, a nawet Taco Hemingway
Jak wcześniej wspomniałem, inspiracją była katedra, ale dalej pchnął mnie dziwny zbieg okoliczności, bo jakże nie inaczej Daily na Spotify, najpierw weszło „Moje demony ciekły na urlop” od Taconafide z Białasem, a potem „Woof” od Aviego z gościnnym występem Pezeta. Trudno się nie domyślić, że zarówno tu i tu dostaniemy motyw zaprzedania duszy. Chociaż warto dodać, że igranie z siłami nieczystymi przypisuje się Kubie Grabowskiemu już od dawien dawna. W pierwszym utworze Białas rapuje „Nigdy nie chciałem sprzedać duszy, a diabeł się tylko uśmiechnął. Niestety, ale przetarg ruszył”. Jednak jeśli chodzi o Pezeta „Mój Boże, Ty wiesz jaką drogę przeszedłem, wybacz, że upadłem. Niczego nie miałem, musiałem niestety podpisać pakt z diabłem”. Na ile w tym fikcji literackiej? Nie wiem. Jedno jest pewne, dużo w tym staroświeckiego romantyzmu, który zachęcał do postrzegania świata nie tylko przez intelekt, ale bardziej czucie i odbiegania od rzeczywistości. Dlaczego tak mocno łatka przylgnęła akurat do Quebonafide? Otóż ja bym powiedział, że z powodu początkowej kontrowersyjnej tematyki oscylującej wokół okultyzmu, a co najważniejsze wygląd zewnętrzny, który potęgował ten efekt. W numerze „Brudna prawda” Quebonafide drwi ze słuchaczy i teorii spiskowych, które krążą na jego temat, ze względu na szybki sukces. Pewnie zapytacie, kiedy niby dominantą Kuby był wątek sprzedania duszy. Z łatwością mogę wytypować kilka utworów z albumu „Ezoteryka”, bo na płycie znajdują się takie perełki jak Voodoo, Tarot, Kyrie Eleison i najważniejszy odwołując się do dzisiejszej tematyki – Harry Angel, w którym padają takie sformułowania jak „Na spacerze do grobu oddam ci duszę za rozum. (Znowu?) Najchętniej oddam ci duszę za darmo. (Warto?) Okej, za lepszą matrymonialność”. Jeśli ktoś nie kojarzy, to jest to film utrzymany w klimacie noir, gdzie detektyw przyjmuje zlecenie, a ono nabiera nieoczekiwanego zwrotu. Nie będę spolierował, jednak dam okruch w postaci wskazówki, bo postać Louis Cyphre’a, gra Robert De Niro. Nie omieszkam też pominąć Taco Hemingwaya, który wpisuje się w ramy wcześniej wspomnianych raperów utworem „Reżyseria Kubrick”, w którym z kolei pada »Myślę o tym noc w noc, zanim zasnę – ogłoszenie «dusza Taco – tanio sprzedam”. Suma sumarum motyw ciągnie się od polskiego folku, aż do współczesnego rapu.
Podsumowanie
Co sprawia, że ten motyw jest tak pociągający? Tajemnica? Mistycyzm? Czy chęć posiadania zakazanego owocu? Powtarzając w kółko to pytanie, przychodzi mi na myśl jedynie miłość do sztuki. Jak inaczej nazwać poświęcenie najważniejszego metafizycznego skarbu? Może żartobliwie dodam, że szaleństwem zakrawającym na desperację? Pewne jest to, że jest ona głupia i ślepa, nawet ta do sztuki…
Jeśli chcesz poczytać, co sądzę o nowej adaptacji Frankensteina, możesz zobaczyć poprzedni wpis » TUTAJ «






