Przekleństwo złotego dotyku, czyli mit o Midasie w polskim rapie

Kolaż łączący barokowy obraz przedstawiający sąd Midasa nad Apollem i Panem z nałożonym po prawej stronie portretem uśmiechniętego rapera Sentino w okularach przeciwsłonecznych i z biżuterią.

Gdyby ktoś zapytał mnie o najbardziej klarowną i łatwą do zrozumienia historię o zachłanności, to bez wahania wskazałbym jeden z greckich mitów dotyczących władcy Frygii. Być może ta prostota w przekazie przekłada się na powód, dlaczego jest, aż tak ochoczo powielany wśród nowatorskich polskich wieszczy. Pozostaje jedno „ale”, bo teraźniejsi artyści upodobali sobie króla w nieco innym kontekście, niż mogłoby się wydawać. Historia sama w sobie ma być przestrogą, ale dlaczego raperzy mają klapki na oczach? Wiąże się to z jedną dewizą, że wszystko, co robimy, musi być robione dla pieniędzy. Tak, zgadliście. Dzisiejszy temat dotyczy mitu o Midasie, który to, co dotknął, zamieniał w złoto. Oczywiście zahaczę o rap.

 Kim był Midas?

Midas był legendarnym królem Frygii w mitologii greckiej. Tak mógłbym zakończyć odpowiedź na swoje pytanie, ale nie chodzi o to, kim był, ale co robił. Król znany jest przede wszystkim z opowieści o swoim „złotym dotyku”. Według mitu okazał gościnność Sylenowi, który był towarzyszem Dionizosa. Ten z kolei cenił sobie towarzyskość, bo jak wiadomo, był bogiem wina, zabawy, płodności oraz ekstazy, przez co wynagrodził monarchę jednym życzeniem. Władca zażyczył sobie, aby wszystko, czego dotknie, zamieniało się w złoto. Zaślepiony wizją niekończącego się bogactwa dotykał, co popadło mu w ręce. Szybko zrozumiał, że transformacji ulega również to, co jadalne, a jemu grozi śmierć głodowa. Według mitu zamienił także swoją córkę w złotą statuę. Przerażony Midas poprosił boga o pomoc. Dionizos polecił mu obmyć się w rzece Paktolos, co zmyło klątwę. Mit o Midasie jest przestrogą przed chciwością i nadmiernym pragnieniem bogactwa, pokazując, że pieniądze nie zawsze przynoszą szczęście. Niestety odmiennego zdania jest większość raperów, a jednym z nich jest Sentino, Taco Hemingway oraz Kizo.   

Obraz w stylu klasycznym przedstawiający króla Midasa siedzącego przy stole. Król trzyma się za głowę z wyrazem rozpaczy, a jedzenie przed nim (ryba, owoce) oraz kielich zmieniły się w złoto.
Król Midas i klątwa złotego dotyku.

Sentino i jego Midas

Nie oszukujmy się, muzyka Sentino jest memem. Skąd bierze się jego polaryzujący wizerunek? Może to kwestia trudnego dzieciństwa wymieszanego z nutą talentu? Sentino jest personą pełną sprzeczności, z jednej strony jest całkiem dobrym raperem, a z drugiej kimś nieustannie uwikłanym w konflikty, które notabene wywołuje on sam. Sebastian jest więźniem własnego wizerunku. Szczęściem w nieszczęściu jest to, że zdarzają mu się dobre momenty, które definiują jego muzyczny dar. Czemu mowa tu o umiejętnościach tak karykaturalnego rapera?  Niech odpowiedzią, będą słowa Kuby Grabowskiego (Queobonafide), który uważa, że Sentino jest utalentowanym muzykiem, ale często mającym nierówno pod sufitem. Nieironicznie upodobałem sobie kilka jego numerów np. „RIO”, „Zapytaj o mnie”, fenomenalny remix „Ostatniej nocki” czy gościnka u Quebonafide w „Świat to mój plac zabaw”. W tym kontekście kluczowy okazuje się jednak tytułowy „Midas”, który nie przoduje, jeśli chodzi o muzyczny performans, ale ze względu na obecność mitu zostaje przytoczony. Przejdźmy zatem do właściwego numeru.

Wcześniej wspomniany Midas wyszedł spod stajni C.House, co pozwala nam myśleć, że produkcja stoi na wysokim poziomie i faktycznie tak jest. Co do tekstu to niestety nie jest pociągający dla kogoś, kto lubi nad nim pomyśleć. Jedynym intertekstualizmem godnym uwagi jest ten odnoszący się do Midasa, dlatego nie będę rozwodził się nad liryką Sebastiana. Tekst można podsumować zdaniem „kiedyś nie miałem, dzisiaj mam”. Tym, co jest godne uwagi w tym przypadku, to właśnie kontekst używanego intertekstualnego porównania. Sentino jak pozostali odwołują się do mitu jako metafory sukcesu i wpływu. Raper sugeruje swój wpływ kulturowy i twierdzi, że potrafi zmienić zwykłe rzeczy w coś cennego. W klasycznym micie ważna jest przestroga, która daje do zrozumienia, że obsesja bogactwa niszczy życie. W rapie ten element jest często pomijany albo odwrócony. Artyści skupiają się na bogactwie i skuteczności, a rzadko mówią o przekleństwie chciwości, a to sprawia, że rap staje się symbolem materialnego triumfu. Wyjątkiem od reguły może być Szpaku, który ma nieco realniejsze podejście do pieniądza i nim nie epatuje. Zerknijmy szybkim spojrzeniem na tijuański duet, czyli Taco i Kizo. W dwóch wersach Filipa jest więcej pomyślunku niż całym numerze Sentino. W Tijuana możemy usłyszeć „Nie wszystko złoto co się świeci, ale wszystko złoto czego Midas dotknie„. Po pierwsze mamy przysłowie, które przestrzega nas, że nie wszystko, co wydaje się idealne, faktycznie takie jest, po drugie przywołanie mitu Midasa.  W drugiej zwrotce Kizo nawija „Midas chyba dotknął mojej szyi, ciekaw, kiedy dotknie płyty”. Tutaj odwołuje się do muzycznego wyróżnienia przyznawanego za osiągnięcie określonego progu sprzedaży albumu.  Mimo że w duecie Taco odbiega od płycizny, to Kizo nie daje nam zapomnieć, że kiedyś nie miał, a dzisiaj ma.

Podsumowanie

Mówiąc prosto z mostu, mit o Midasie bardzo mocno zakorzenił się w polskiej rapowej kulturze, ale w zmienionej formie. Chociaż trafniej byłoby powiedzieć, że zepsutej. Pierwotnie mit miał być przestrogą przed chciwością i ślepym dążeniem do bogactwa, dzisiaj ma się świetnie, ale niestety przybiera postać promowania pazerności. Nie wiem, czy z zawodem, czy zażenowaniem, ale muszę dodać, że rapowi artyści jawią się jako współcześni Midasowie, jednak pomijają przy tym gorzką lekcję, jaka płynęła z pierwowzoru. Trzymajmy kciuki, żeby historia o władcy Frygii, nie przybrała obrotu spraw mitu, ale tego ikarskiego.