Białe noce – Fiodor Dostojewski, najlepsza miłosna książka, która nie jest o miłości

Spodziewałem się zakończenia, ale nie w takim stylu, to znaczy z morałem? Moje zdziwienie wynika z kategorycznego braku możliwości utożsamienia się z główną postacią, spowodowanego jej szczeniackim podejściem do – pozwólcie, że na poczet tego akapitu dostąpię nieco nadużycia – erosu, ale też podejścia głównego bohatera co do zaistniałej sytuacji. Nie wiem, czy umyślnie, ale Dostojewski zastawił na mnie słodko-gorzką pułapkę w postaci zakończenia opowiastki. Białe noce, bo to o nich mowa, nie są opowieścią o miłości, a raczej nauce dojrzałego podejścia do szczęścia i nieszczęścia, które spotykamy na co dzień. Wybaczcie mi tak pokrętną interpretację według niektórych opowieści o miłości, ale jeśli chodzi o ckliwe historie, to nie wierzę nikomu, nawet samemu sobie.

Białe noce – streszczenie

Białe noce to krótka nowela autorstwa Dostojewskiego, która przedstawia samotnego marzyciela, który podczas tytułowych białych nocy w Petersburgu poznaje kobietę o imieniu Nastenka. Między młodzieńcami rodzi się bliska więź, jednak dziewczyna wciąż czeka na ukochanego, który obiecał do niej wrócić. Gdy mężczyzna rzeczywiście się pojawia, Nastenka wybiera go i zostawia narratora ze złamanym sercem. Według niektórych jak już wspomniałem, opowiastka traktuje o samotności, niespełnionej miłości i ulotności szczęścia, jednak ja to widzę nieco inaczej, ale za chwilę do tego dojdziemy.

Notatki z marginesu

Truizm, który muszę powtórzyć, żeby ugruntować gatunek męski na romantycznym podium, jest to, że w Białych nocach jest więcej metafizyki niżeli kobiecych opowieściach. Na chwilę obecną do czynienia miałem z kilkoma twórcami, których pozwalam nazywać sobie Pisarzami Apokalipsy i przyznam, że zarówno u Kafki, jak i Dostojewskiego miłość odgrywa kluczową rolę, chociaż może nie tyle, ile sama miłość, a raczej sympozjum uczuć, jednak w przypadku Sylvii Plath życie to jedynie zimna kalkulacja bez głębszego sensu. Wracając do Dostojewskiego, u niego dostrzec można przytaczanie Boga. Jak już jestem przy temacie oczywistych oczywistości, to muszę wspomnieć również, że w Białych nocach spotkałem gdzieniegdzie budowanie świata na podstawie kontrastu i jego kwestionowanie za pośrednictwem pytań retorycznych. Fiodor zaznacza też charakter głównego bohatera, który odbiega od wizerunku idealnego partnera jak u Plath. Jest jego opozycją. Młodzieniec jest nieśmiałym romantykiem. W swoim działaniu przypomina szczeniaka, który niczym się nie martwi. Błogości temu wszystkiemu dodaje fakt, że oboje karmią się marzeniami, ale też wyraźna teatralność bohaterów, bo kiedy czyta się Białe noce, (przynajmniej ja) ma się wrażenie, że postacie miotają się na boki, wymachując rękami na prawo i lewo, żeby na koniec nadgarstek spoczął na czole w towarzystwie zamkniętych oczu. Nieco dramatyzmu postaci Nastusi dodaje fakt, że musi opiekować się schorowaną babcią. Dziewczyna zostaje fanatyczką książek, a jak przystało na Dostojewskiego, odwołuje się, tym samym wykorzystując intertekstualizmy do między innymi Ivanhoe’a, a nawet Puszkina. Główny bohater, który potajemnie żywił uczucia do Nastenki, popełnił błąd, nie stawiając granic, w rezultacie czego pomagał jej odzyskać starą miłość. Krótka, ale i intensywna relacja tej dwójki była wręcz żarząca, ale niestety niewystarczająco, żeby unicestwić stare uczucia. To był moment, do którego dalej nie rozumiałem fenomenu tej książki, a moment, kiedy Nastenka przerzuciła się z szyi na szyję, prawie sprawił, że pomyślałem, że nie będzie to moja ulubiona książka, a wręcz przeciwnie, jednak z pomocą przyszła mi końcówka, w której narrator dostaje list, w którym zawarte jest tłumaczenie młodej kobiety. Zwykłe usprawiedliwianie, dlatego przejdę do tego, co wzbudziło moją fascynację. Co prawda chciał on, żeby dziewczyna, chociaż lekko za nim tęskniła to, zażyczył sobie dla niej jak najlepiej, nie żywiąc urazy, doceniając spędzone chwile. Tak znajdujemy się w momencie, gdzie Dostojewski mnie oczarował. Takie trochę miłosne carpe diem.

Podsumowanie

Czy Białe noce są o samotności? Niespełnionej miłości? Wdzięczności za krótkie szczęście? Tak, tak i jeszcze raz tak… Można też powiedzieć, że główny bohater, mimo że jest marzycielem, to na koniec zyskuje świadomość siebie. Większość z opracowań zatrzymuje się na analizie niespełnionej miłości, jednak ja staram się podkreślić sposób epikurejskiego odpuszczenia. Tutaj rodzi się moje kolejne pytanie, czy taka interpretacja miłosnego dzieła przeszłaby na maturze? Mam nadzieję, że tak…